Riesa ze zmianami w regulaminie i startem w finałach

Drugi przystanek Mistrzostw Świata FIM SuperEnduro za mną i muszę z ulgą stwierdzić, że wszystko wróciło na stare tory. Na myśli mam dokładnie system awansu z klasyfikacji do finałów. Po Krakowie i zmianie regulacji mówiącej o tym, że awans zapewnia sobie po 5 pierwszych osób z grupy A i grupy B, a nie mix 10 najlepszych czasów z obu grup przyznam, że do Riesa jechaliśmy z wielką niepewnością. Mocno obawiałem się powtórki z rozrywki z Krakowa, gdzie te zdecydowanie niesportowe przepisy pozbawiły mnie szansy startu w finałach… W Riesa na briefingu dowiedzieliśmy się jednak, że wraca format 10 najlepszych czasów z obu grup, co mocno podbudowało mnie przed kwalifikacjami.

oskar-kaczmarczyk-superenduro-riesa-2019 (1)

Co do tych, to muszę przyznać, że do łatwych nie należały. Niezwykle szybki, a zarazem techniczny tor w połączeniu z naprawdę mocną i liczną stawką sprawiły, że w kwalifikacjach trzeba było się nieźle nagimnastykować, żeby wejść do finałów. Treningi dały mi 11 czas na 28 osób, co było wyraźnym sygnałem, że podczas treningu czasowego będzie trzeba podkręcić tempo, żeby zaoszczędzić sobie utraty sił na w czasie walki w Last Chance. Postawiony cel, czyli TOP 10 udało się osiągnąć, dzięki czemu o 14:30 mogłem już psychicznie nastawiać się na pierwszy finał wieczoru zaplanowany na 19.45.

oskar-kaczmarczyk-superenduro-riesa-2019 (2)

Jeśli mowa o finałach to bez wątpienia na mocny plus zaliczę swój pierwszy występ. Ten wyścig po prostu siadł mi po całości. Było dobre tempo, mało błędów, świetna trakcja na sekcji piasek-głazy i zawsze dobre ścieżki. To wszystko w dało mi finalnie 6 lokatę na mecie i wzmogło apetyt przed kolejnymi biegami.

oskar-kaczmarczyk-superenduro-riesa-2019 (3)

W biegu drugim startowałem z pierwszej linii. Po chaosie w pierwszym zakręcie plasowałem się gdzieś w okolicach połowy stawki. Założenie było takie, aby utrzymywać tę pozycję i powtórzyć wynik z pierwszego startu. Niestety plan się posypał na skałach, które w finale numer 1 mega mi sprzyjały. Tym razem zostałem tam kilkukrotnie zblokowany, a na domiar złego raz porządnie się zakleszczyłem, przez co spadłem na szary koniec stawki. Byłem zły jak diabli, ale brakło już czasu by to odrobić, no i zakończyłem bieg na 14 miejscu.

oskar-kaczmarczyk-superenduro-riesa-2019 (5)

Po trzecim finale mieliśmy ultrakrótką przerwę, bo zaledwie 20-minutową. W trzecim finale startowałem ponownie z drugiej linii, co jakoś mi bardziej odpowiadało. Start w miarę w porządku i skupienie się na rywalach ze środka stawki. Wysokie tempo wyścigu na każdej pętli maksymalnie wyhamowywało na sekcji skalnej, która wielu riderom tego dnia przysporzyła wielu problemów.

oskar-kaczmarczyk-riesa-2019- (2)

Mnie nie oszczędziła i po dwóch kołach zaliczyłem tam niefortunną glebę, podczas której sprzęt tak uderzył o głaz, że złamałem klamkę sprzęgła i to niemal przy samej pompie…. Tak więc generalnie – dramat. Mimo wielkich chęci i dość dobrej dyspozycji fizycznej nie byłem w stanie z tym wygrać, ale walcząc udało mi się dojechać do mety. Tym razem z 13 wynikiem.

oskar-kaczmarczyk-superenduro-riesa-2019 (4)

Tak więc ostatecznie wynik 6-14-13 przełożył się na 12 wynik w generalce. Szczęścia trochę zabrakło, ale cieszę się z możliwości walki w finałach na normlanych zasadach, jak i z tego, że z Riesa udało się wrócić w jednym kawałku, bez większego uszczerbku na zdrowiu, za to z nowym doświadczeniem i poczuciem sprawiedliwości.

oskar-kaczmarczyk-riesa-2019- (1)

Co dalej? Na chwilę obecną motocykl udaje się do gawry na zimowy sen, bo zima na Podhalu przekreśla szanse na jakiekolwiek treningi, no ale takie życia górala hehe. Co z sezonem SuperEnduro? Wiem, że na pewno nie uda mi się pojechać do Hiszpanii, czyli na rundę 3, ale 4 przystanek, którego gospodarzem będą Węgry, mocno mnie interesuje i nie ukrywam, że chciałbym tam znowu zawalczyć z nadzieją na poprawę i bardziej równy występ.

oskar-kaczmarczyk-riesa-2019- (3)

Dziękuję wszystkim za wsparcie, w tym mojej dziewczynie, zespołowi, Zbyszkowi za super zajęcie się moim sprzętem w Riesie, małemu Karolkowi za wprowadzanie super radosnej atmosfery do teamu oraz Kacprowi Pankowi, który poratował mnie swoją tarczą hamulcową, gdy moja po bliskim kontakcie ze skałą oberwała. Dzięki stary za to bardzo mocno! No i Wam za pełne motywacji wiadomości.

oskar-kaczmarczyk-riesa-2019- (5)

Oskar#6

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s